poezja, sukces, portal, fotografika, poezja, opowiadanie, powieść, powiesc, film, scenariusz, muzyka, sztuka, portal sukcesu, zdjęcie, zdjecie, poezja, wiersze
ulepsz portal forum chat portal market rankingi Portal Sukcesu pomoc



Szukaj:   kategoria:   |zaawansowane|

Rejestracja

użytkownik:
hasło:

Dziennikarstwo Poezja Opowiadanie, powieść Fotografika Grafika, komiks Film, scenariusz Muzyka Zdjęcia Pomysły, aranżacje
Ostatnio komentowane
Wola mocy
wiara pustego świata- świetne :) reszta mnie nie przekonuje :) pozdrawiam:)
Łebskie wieczory
tylko statek jeszcze chłodny i nie widać czy spieszy ku słońcu :)
syreny posejdona III
no przecież nie lukałby, gdyby nie syrenka, która zapewnie podpłynęłą na prośbę lukajęcego :)
Najlepszego..
dobrze im............ tak, po co mają mieć lepiej;))))
Lustereczko
fryzura wyszła super:)
~Pijana Poezją
z poezją jak z alkoholem, trzeba z umiarem bo odrealnić może nadmiernie i kac potem...
W magicznym teatrze V
napisać można tylko tyle: Jak to u Frodoka - magicznie:))
podglądam cię
uduchowiony erotyk z dawką pięknej fizyczności:)
południca
Trudna ta mowa, trzeba sie wgryźć...ale warto! Marnie wypadam na tle co niektórych prac, ale...
Szkapa
nie, no nogi jako całość oczywizda;]
Cross-roads
tytuł trafiony :) zdjęcia raczej jako pomoc naukowa :)
po drodze 3
i oprócz kolorystyki cała reszta :)
Kali-Gula - "Perfect"
zgoda co do perkusisty, chciałbym coś po polsku, pozdrawiam :)
tajemnice slonca
jak dla mnie bardzo dobre :)
Klub komentatorów
Wiadomości
Ja jestem człowiek niepoważny
dodano: Poniedziałek, 21 sierpnia 2006, kategoria: Sukces nowinki, autor: maciek


...Jednym z nas, bawiącym regularnie na łamach jest Aleksander Rozenfeld, znany poeta, literat, wielka osobowość i osobistość świata współczesnej sztuki. Dla mniej zorientowanych zamieszczamy przedruk świeżutkiego artykułu, który o "Olku" zamieściła "R

Często pojawiają się opinie na Portalu mówiące o tym, by ktoś "znany" opiniował prace zamieszczane na naszym serwisie. Jednym z nas, bawiącym regularnie na łamach jest Aleksander Rozenfeld, znany poeta, literat, wielka osobowość i osobistość świata współczesnej sztuki. Dla mniej zorientowanych zamieszczamy przedruk świeżutkiego artykułu, który o "Olku" zamieściła "Rzeczpospolita". Jego sympatie dojrzeć można między innymi w rubryce "polecamy". Każdy dzięki portal poczcie, może z nim nawiązać kontakt na tzw. priv. Powodzenia - wielcy widzą w nas więcej niż my. Tak mi się czasem wydaje...


Ja jestem człowiek niepoważny

Na pytanie, czym się właściwie zajmował w Izraelu, Aleksander Rozenfeld mówi, że nie robił nic specjalnego: sprzątał dworce, uczył się na hydraulika i roznosił listy. Główny problem polegał jednak na tym, że był poetą, a nie szewcem. Postanowił więc wracać do Polski.

Żeby napisać o ostatnim tomiku Aleksandra Rozenfelda ("Poemat o mieście Złotowie i trochę innych wierszy", 2006), nie wystarczy mówić o pięknie i głębi poezji ani o autorze, wielkim oryginale, uprawiającym różne zawody, w tym dziennikarstwo. Bo kiedy jest się Polakiem żydowskiego pochodzenia - albo odwrotnie - urodzonym w 1941 r. w Rosji, to tłem poezji nie może być tylko Dante i kultura Europy, ale także jej barbarzyński wiek XX, "ten wymierzony w nas nieustannie pluton egzekucyjny", jak napisał noblista Kertesz, podobnie jak Rozenfeld naznaczony owym niebezpiecznym piętnem "inności". Dlatego w tej miniaturowej książce postawione zostały naszej wrażliwości najtrudniejsze pytania współczesności: o pamięć i nasz stosunek do zła, o komunizm, o zniewolenie i wydobywanie się na wolność; o Holokaust: Boga i człowieka, zbrodnię i cierpienie; o żydowskość i polskość; o traumę i wagę edukacji. Jakby za dużo na taki malutki tomik i za wiele jak na bagaż, który trzeba nosić. "Być Żydem w Polsce? Być Polakiem w Polsce? Trudno. Cała moja wiedza w tej materii składa się wyłącznie z bólu" - napisał w "Listach do młodego Polaka", prozie włączonej do tomiku.

Stąd chyba, paradoksalnie, bierze się ów terapeutyczny i samoobronny humor Rozenfelda, uderzający przenikliwością i filozoficznym dystansem do rzeczywistości.

Moi żydowscy rodzice

Olek - bo zaraz przechodzi familiarnie na "ty" - umawia się ze mną w modnej stołecznej kawiarni o nazwie, nomen omen, "Czuły barbarzyńca".

Wychował się, wspomina, w warszawskiej, wyemancypowanej, laickiej rodzinie żydowskiej. Ojciec skończył Wyższą Szkołę Inżynierską im. Wawelberga, matka pracowała jako bibliotekarka. Jej dziadek był głównym rabinem Odessy. W domu na wskroś polskim kochano książki, a rodzice mówili piękną polszczyzną. Rozenfeld wyciąga z przygotowanego stosiku małych tomików stosowne egzemplarze i wierszami odpowiada mi na poruszane kwestie.

Moi żydowscy rodzice - gdy mówili po polsku to wokół była taka muzyka
że wszystkie filharmonie świata mogły
się schować
ze wstydu o posądzenie o brak słuchu
(...)
Moi żydowscy rodzice nie tęsknili do żadnej innej ziemi,
nie mówili w innym języku niż polski
moi rodzice przez całe swoje życie jeżeli przekraczali granice
to tylko gnani strachem, uciekając przed pogromami


W taki sam sposób uratowali się podczas niemieckiej okupacji: w 1939 roku uciekali z bombardowanej Warszawy na Kresy. Udało im się wyjechać, mówi Olek, ale siostra matki Luba, ta która miała duży sklep na Nowolipiu, razem z rodziną nie zdążyła. Wywiało ich potem wszystkich z dymami Brzezinki.

Sowieci, po agresji na Polskę 17 września 1939 roku, Polaków różnego pochodzenia na Kresach Wschodnich zaczęli wkrótce wywozić na zsyłki. - Rodzice jednak uciekali z grupą komunistów Kasmana - opowiada Olek. - Ojciec współtworzył potem z nimi Związek Patriotów Polskich. Ja urodziłem się już w Rosji, w 1941 roku, na Powołżu, między Moskwą i Odessą. Matka pracowała jako salowa w szpitalu, a ojciec w fabryce jako inżynier. Panował straszny głód. Ojciec wspominał, że wtedy uratowali mu życie Rosjanie, a przed wojną... sanacyjne więzienie za komunizm w 1937 r., ponieważ Stalin w tym czasie mordował w Rosji jego towarzyszy z KPP. Komunizowali oboje rodzice. Wielu przyzwoitych ludzi przed wojną komunizowało albo socjalizowało. Żydzi i komunizm to jak wiesz nadal temat wywołujący wielkie emocje. A przecież nie wszyscy Żydzi ani przed wojną, ani po komunizowali. Podobnie jak nie wszyscy Polacy brali udział w pogromach.

Do Polski repatriowano ich w 1946 roku z pierwszą falą kresowych zesłańców. - Jechaliśmy przez Łódź do Wrocławia. Nie mieliśmy nic - wspomina. - Z naszego pociągu uratował się na granicy tylko jeden wagon. Resztę osób wystrzelano i wymordowano. Śladów i dowodów oczywiście dziś już nie ma - najpierw przez powojenny zamęt i zdziczenie, a potem z powodu cenzury o bardzo wielu sprawach przez dziesiątki lat się nie mówiło.

Mądrzejsi byli przed wami

We Wrocławiu urodziła się moja siostra, a rodzice zaczęli "budować socjalizm" - ciągnie opowieść Rozenfeld. - Mama pracowała najpierw w cenzurze i usuwała burżuazyjne książki, a potem w bibliotece. Ojciec natomiast zatrudnił się jako inżynier, ponieważ nie przyjął propozycji ministerialnych, tłumacząc się, że nie wracał do Polski dla robienia kariery. Był jednak partyjny, inaczej nie dostałby pracy.

- A nie dziwiło cię - pytam - że po tylu tragediach rodzice wciąż jeszcze popierali komunizm?

- Ależ oni już niczego nie popierali, bo się już ze wszystkiego wyleczyli! Powodem, dziś to wiem, był strach.

Kiedy pytam, czy sądzi, że generał Jaruzelski także się bał po powrocie ze zsyłki w Rosji, przytakuje. - Sam mi to przecież powiedział, bo to generał wydał zgodę na mój powrót z emigracji z Izraela w 1987 r. Ale zupełnie nie rozumiem, po co on takie paskudne rzeczy wyprawiał w 1968 roku... Przecież jednak nie musiał.

Proszę, żeby mi opowiedział o emigracji rodziców i siostry w pamiętnym roku 1968. - Rodzice, już niemłodzi, tak jak wszyscy polscy Żydzi, którzy wtedy emigrowali w nieznane, bali się o rodziny. Moją siostrę, licealistkę, obrzucono kamieniami, bo była Żydówką. Ja jednak nie zamierzałem nigdzie wyjeżdżać. Ojciec, niezadowolony, powiedział mi wtedy na pożegnanie: "To się k..., jeszcze zobaczymy". Mądry był. Podobno w Tel Awiwie, kiedy przyjechali, rzucił im się w oczy napisany po polsku transparent: "Nie bądźcie za mądrzy - mądrzejsi przyjechali tu przed wami".

On sam pierwszy raz pojechał do Izraela turystycznie, w 1978 r. Potem wyemigrował tam w stanie wojennym w 1982 r. - Ale już w 1987 roku wróciłem, bo tęskniłem do Polski - opowiada. - Rodzice także bardzo tęsknili. Mój ojciec, gdy umierał, miał nad łóżkiem zdjęcie warszawskiej Starówki, a mamę, która potem znalazła się w domu starców, widziano niedługo przed śmiercią, jak w piżamie wyruszyła na szosę wiodącą na lotnisko. Chciała wracać do domu, do Polski...

Kielce '68

Wtedy, w 1968 roku, Rozenfeld znalazł się w Kielcach. - Sprawdź zresztą we wstępie Hani Krall do mojego tomiku wierszy z 1990 r. "Rozenfeld - napisała - przeniósł się do Kielc już w 1967 roku, bo kiedy wybuchła wojna sześciodniowa na Wschodzie - szef Komitetu Wojewódzkiego ZSL w Świebodzinie (gdzie Rozenfeld wtedy mieszkał - A.J.) powiedział mu: Będziecie musieli, kolego, odciąć się od agresji na spotkaniu ze społeczeństwem ze Świebodzina".

Ponieważ się nie odciął, stracił załatwioną mu przez znajomego działacza pracę: zbieranie składek ZSL wśród chłopów. - A w Kielcach, w pamiętnym roku 1968 - ciągnie dalej Olek - nie spotkało mnie, wyobraź sobie, nic złego. Odwrotnie, traktowano mnie nawet z ostentacyjną wręcz serdecznością, ponieważ wówczas komuniści, łącznie z lokalnymi władzami, panicznie bali się jakiegokolwiek przypominania mordu czy inaczej pogromu kieleckiego dokonanego na Żydach w 1946 roku. Dostałem wtedy nawet pracę w zaopatrzeniu - śmieje się. - Zrobiono mnie naczelnym zaopatrzeniowcem Zarządu Budownictwa Mieszkaniowego.

Ale, mówi, w innych miastach było gorzej. - Moich rodziców we Wrocławiu żegnały kolejki znajomych, a na Dworcu Gdańskim w Warszawie znany satyryk Prutkowski, który odprowadzał wtedy poetę Arnolda Słuckiego, biegał wśród zebranych i pytał, z którego peronu odchodzą pociągi do Treblinki. O kolejnych emigrantach czasu stanu wojennego napisałem w 1983 roku w Izraelu bardzo ważny dla mnie wiersz, który zatytułowałem "Żydom polskim na emigracji". Kiedy czytałem go kilka lat później w Radiu Watykańskim, powiedziano mi, że był to najlepszy wykład z etyki.

Dwa są tylko miejsca na ziemi, gdzie tak wysoko wielbią Boga
nad Wisłą i nad Jordanem dwie katedry strzelają w niebo
ta w Gnieźnie i ta w Jerozolimie ściana z kamieni
pod którą Żydzi płaczą - dwa są tylko narody na ziemi
tak nieodłącznie związane z niebem
tak nieodwracalnie skazane na piekło
miłujące i nienawidzące jednako
---
otoczone są przez nieprzyjaciół
i gdyby nie chroniące oko Boga
dawno by ziemie ich zostały pożarte


Paszport dla wybranych

W 1982 roku wyemigrował, bo alternatywą było więzienie. - Powiedziano mi to bez ogródek. Zaliczyłem w PRL tylko drużyny walterowskie u Kuronia - młodość bujną z domami dziecka i nawet kryminałem - a potem byłem "człowiekiem luźnym", co w dawnym systemie było samo w sobie podejrzane. Kibicowałem też opozycji przedsierpniowej, lubelskim "Spotkaniom", a w 1980 r. pracowałem na etacie w Regionie "Solidarność" Podbeskidzie.

- Nigdy mnie jednak nie zwerbowali - śmieje się, poruszając modny dziś temat - bo im od razu powiedziałem: "Panowie, ja jestem człowiek niepoważny, zaraz to wszystko rozgłoszę na pół miasta". Ale zobacz, jak wyglądała w 1982 r. moja przepustka na wolność.

Oglądam ze zdziwieniem mały świstek papieru: nie jest to paszport, ale dokument podróży w jedną stronę, zawierający także stwierdzenie: "Posiadacz tego dokumentu nie jest już obywatelem polskim". Tak jakby można było kogoś pozbawić obywatelstwa w polskim języku czy kulturze... Czyżby to był taki sam dokument, jaki dawano emigrującym Polakom-Żydom w 1968 roku? - Dokładnie taki sam. Jak widzisz, był to znów dokument tylko dla wybranych - śmieje się ironicznie Olek.

Na pytanie, czym się właściwie zajmował w Izraelu, mówi, że nie robił nic specjalnego: sprzątał dworce, uczył się na hydraulika i roznosił listy - nie znał przecież ani hebrajskiego, ani angielskiego. Główny problem polegał jednak na tym, że był poetą, a nie szewcem. Postanowił zatem wracać.

Do Rzymu wyjechał najpierw sam, potem dołączyła do niego żona i dzieci. Na paszporty czekali jednak przez cały rok 1986. - Wtedy naszą rodzinęutrzymywał Jan Paweł II, który znał moje wiersze. Dał mi także pieniądze na rzymski tomik mojej poezji. Za radą Włochów, by już dłużej na paszport nie czekać i nie drażnić władz PRL, w korekcie zabieranego do Polski tomiku złagodziłem ostrość jego pierwotnego tytułu, który brzmiał: "Podanie o łaskawe przywrócenie mi poddaństwa...".

Nawrócony

- A ja jestem teraz, wiesz, Żyd nawrócony. Czy zwróciłaś uwagę na ten wiersz, "Inwokacja do krzyża"?

Przytakuję, mówiąc, że kapitalnie odwraca tu wektory symbolu: krzyż, który dla wielu Żydów bywa jeszcze znakiem ich wielowiekowego prześladowania przez chrześcijan, pokazuje teraz jako symbol wspólnych polsko-żydowskich losów

Jesteśmy częścią historii krzyża
Krzyż jest całą naszą historią
To w nas niosących krzyż
Strzelano nie tylko słowami
a uzbrojeni i bezbronni używali
Tego samego języka
I tylko przez przypadek był to język polski.


A w wierszu pt. "1945 - 2005" kontynuuje:

Wiem, że mój widok budzi w was niepokój
Bo twarz moja ściąga was na ziemię z obłoków
Każe pamiętać o tych co przez wieki całe
Wraz z wami dzielił i wojny, i pokój
Ciężarem wspólnoty trudnej i niechcianej
Dawidowa gwiazda i krzyż Męki Pańskiej
Są ciężarem moim, są moim bagażem


Na początku naszej rozmowy Olek niepokoi się, czy nie uprawiamy mody na Holokaust. Zgadza się jednak po chwili, że dyskusja na temat pamięci w Polsce, Europie i na świecie jest nieodzowna. Słynny cadyk z Góry Kalwarii miał przecież rację, kiedy pytał: "Jak możesz mówić, że jesteś moim przyjacielem, kiedy nie wiesz, co mnie boli?". Chodzi i o pytania ostateczne, i o sens człowieczeństwa, ważny nie tylko w czasach ekstremalnych. I czyta ten wstrząsający wiersz:

my jesteśmy te niedobitki
nad którymi ślepy los się pochylił
nie rozróżniając kto krzyw, kto prosty
kopniakiem wyrzuceni przez tłum
(....)
I tak zostaliśmy - z piętnem inności
na twarzach, z zakodowanym samozachowawczym
instynktem, z wypalonymi na rękach numerami
z nosami lekko garbatymi,
nasze nazwiska rzadko kończą się na -ski
jesteśmy waszym wyrzutem sumienia
że jeszcze ośmielamy się mówić, że jeszcze
czegoś chcemy, że nie umieramy tak szybko
jak umiera wasza pamięć


Pytam, czego się dziś boi. - Ja się ciągle boję ciemnego ptaka - mówi. - Posłuchaj:

Ma coraz większe skrzydła
(........)
ten ciemny ptak nie przesłania jeszcze naszego horyzontu
Ale niech nas nie zwodzi zbytni spokój
(.......)
Ciemny ptak rodzi się niepostrzeżenie
Za rodziców ma normalne silne ptaki
(.........)
Nikt dotychczas dokładnie nie wie
jak jaśniejący ptak nagle brunatnieje...


Boimy się zatem tego samego. Dlatego tolerancja to za mało - mówi Olek. Potrzebna jest miłość siebie i bliźniego. Nikt nie wie lepiej niż on, dlaczego wybrałam z jego bogatego życiorysu wątek losów Polaków-Żydów, nasz wspólny los różnych historii, naznaczony oboma totalitaryzmami. Jest to wątek ważny nie tylko dla oczyszczania naszej pamięci, ale także przestroga na dziś i jutro. Bo przecież nienawiść, uczucie, które nietrudno w ludziach wzbudzić, nie ma, jak mówi Olek, narodowości.

"RZECZPOSPOLITA"
TEKST: ANNA JARMUSIEWICZ
DATA: 19.08.2006

Czytaj także:


Komentarze (wszystkich: 16)wyświetlaj:
2006.08.21 (1480 dni temu)
01:37

Patrik: Chylę czoła panie Rozenfeld ! ! ! ( czy panie Olor??? ) W takim razie jeszcze raz dziękuję za punkty 3 na ostatni moj tekst!!! Ciesze sie, ze mamy tu takiego opiekuna, takiego guru ja Pan! Pozdrawiam serdecznie!!!!!!


10:34

: olor (pozwól, ze tak pozostanie) powiem banalnie, jestem pod wrażeniem, przeszedłeś wiele, trauma ogromna, może teraz będę inaczej patrzył na Twoją poezję...pozdrawiam serdecznie ( w jakim wydaniu Rzepy ukazał się ten wywiad?)


10:46

wojtek: kade, wydanie sobotnie 19.08. strona 13,


11:44

templariusz: Ot, losy, losy, jak zwykle polątane. Za to prawie cała stronka w rzepie, no no... Czytałem w sobotę i tak sobie pomyślałem, wypisz wymaluj olor. Też serdeczności!


12:25

hary: hehe, dobrze wiedzieć że się bywa w dobrym towarzystwie ;)))


14:47

wot: Tez czytalem. Szacunek wielki Panie Rozenfeld. Pozdrawiam


20:14

: Wiele dobrego czynisz Olorze... Nie tylko na forum publicum, ale i na naszym portalowym podwórku... Za to dzięki i (już niekoniecznie za to...;) szczere pozdrowienia...


22:11

: Dolaczam sie do rowniez do pozdrowien bo wszystko zostalo powiedziane.


22:33

vacat: Pozdrawiam Olor ... od razu po mignięciu tego zdjęcia wiedziałem, że to Ty.
Ty mnie już na pewno nie pamietasz :)
Serdecznie pozdrawiam i ... powodzenia w wierszach ...


23:21

monia: Powiem tylko ze czyta się Ciebie i słucha z ogromnym zaciekawieniem.Tyle przezyc,wspomnien roznych i to nie zawsze milych. Mimo tego tak wiele w Tobie radosci i tyle usmiechu... i najwazniejsze,potrafisz zarazic nim innych.Kto nie mial okazji poznac Ciebie naprawdę niech żałuje.Pozdrawiam serdecznie i samych przyjemnosci zyczę :))


23:25

fred: ... jest jeszcze coś czego tu nie napisano... gratuluję ci Aleksandrze "olor" Rozenfeld odwagi. Dużo łatwiej grać literata w wąskim światku wydawnictw, znajomych artystów, dziennikarzy,ludzi sztuki, polityki. Przy twoim dorobku zejść do sieci na otwarte forum i "zniżyć" się do obcowania z pasjonatami to akt wielkiej odwagi albo jeszcze większej próżności i niefrasobliwości. Tak trzymaj.... pozdrawiam


2006.08.22 (1479 dni temu)
01:13

mimek: ... mimek biegnie nocą... spotyka poetę... i po co?... heja....


15:04

noemi46: "Fajczenie szkodzi płucom:("...Witam i pozdrawiam Cię statecznie niepoważny Olorze:))).Z fajką Ci doprawdy twarzowo:)))


2006.08.23 (1478 dni temu)
12:03

bury_wilk: Też lubie palić fajkę :))
Fajnie wiedzieć, że ktoś taki jest z nami.


13:42

marJAH_ŁaManieC: pozdro olorrr... mam nadzieje ze sie w koncu zrozumiemy.... POKÓJ WSZYSTKIM BOGOM NA TEJ ZIEMI..... hhehehh


2008.02.15 (937 dni temu)
14:52

wiojaw: I ja dołączę się do ukłonu... Naprawdę fascynujący z Pana człowiek. Jak i poezja... Niech Pan będzie obecny jak najcześciej na portalu. Pozdrawiam.



Dodawać komentarze mogą tylko zalogowani użytkownicy.



 

 

 
Antologia 2006
"Wolni z wyboru"
Cena: 29 zł
   
Antologia 2006
"Obok świata"         
Cena: 29 zł
moja wielka ucieczka
Marcin Łukasz Makowski
Cena: 12 zł 
  Antologia 2005
  "Nowe oblicze sztuki"
  Cena: 29 zł
  Komplet
  "Nowe oblicze sztuki"
  Cena: 59 zł

do góry do góry
strona główna | regulamin | zasady | forum | jazda próbna | market | kontakt | pomoc
sukces, portal, fotografika, poezja, opowiadanie, powieść, powiesc, film, scenariusz, muzyka, sztuka, portal sukcesu, zdjęcie, zdjecie
Czas wykonywania 0.252 mikrosekundy